Za kulisami panowało zwykłe podczas antraktu zamieszanie. Ani pracownicy obsługi, ani aktorzy zajęci zmianą kostiumów nie zwrócili na nią najmniejszej uwagi. Mogła więc swobodnie się rozejrzeć. Wprawdzie nie zauważyła niczego podejrzanego, ale mrowienie między łopatkami nie ustępowało. Drzwi do garderoby Tanyi były uchylone. Aktorka dostrzegła ją i po chwili wahania zawołała:

umiałaby nawet nazwać.
Parthenia chwyciła Becky za ramię tak mocno, że niemal ją przestraszyła. Może
Już sam nie wiedział, gdzie ma szukać tego księcia. Czeka na niego tak długo! Jest
- A gdyby tam była Rosalie? - Oczy Edwarda błyszczały gorączkowo. - Siedziałbyś spokojnie i czekał, aż inni zrobią wszystko za ciebie?
pierś - czytała mu powieść gotycką. Muskał jej podbródek kwiatkiem, póki nie odsunęła jego
różowego pyłu.
- Pytałeś jej przyjaciół?
- Wiem, wdowy i sieroty po marynarzach... Kurkow uśmiechnął się cynicznie.
- Dlatego przekażę je osobiście człowiekowi, który mi płaci.
mnie zabawić. Nie szukam w kobiecie urody. Znacznie bardziej pociąga mnie intelekt. Czuję, że byłoby nam razem dobrze.
- Dość atrakcyjna, w każdym razie bardziej niż na zdjęciu. I chłodna. Kiedy się witaliśmy, miała suchą rękę.
- George.
- Jesteś pewna, że w nic cię nie wrabia?
- Przecież to właśnie ta głęboka, mroczna czeluść, w którą wpadasz. Nie zaprzeczaj!

- Nie...

zmysły - szepnął. Becky go usłuchała. Alec przycisnął ją do stołu. Pocałunek o smaku
- O, tak! Morskie powietrze jest takie zdrowe!
- Co chcesz zrobić?! - krzyknęła.

spojrzał przed siebie. Gdy tylko zjechali z zarośniętej chwastami ścieżki, ujrzał przed sobą

skroni. Błyskawicznie przygotowała się na śmierć. Walcząc o oddech, uniosła się nieco na łokciach. Jedyne, co jeszcze mogła zrobić, to spełnić przyrzeczenie i napluć mu w twarz.
- Owszem. Niektórzy bardziej niż inni.
Gdy niespodziewanie jej wzrok padł na sporą akwarelę, na moment wstrzymała oddech. Jej myśli od razu pobiegły do Edwarda i tego, co wydarzyło się w pokoju muzycznym. Na mosiężnej tabliczce wyryto oficjalne tytuły autorki. Księżna Louisa de Cullen. Ona sama zaś zostawiła w rogu płótna mały autograf. Louisa Bisset. Nazwała swój obraz bardzo prosto. „Morze”.

- Do naszego domu.

dopędził.
Uśmiechnął się szeroko do siebie, wsuwając złożone dłonie pomiędzy uda i
ale był rad, że ją sobie zjednał.